poniedziałek, 6 października 2008

Film: Evil Dead 2 by Gryz Lee


Tak właśnie miedzy innymi zaczynał reżyser nowych Spider-Manów. Od prostych horrorów, gdzie grupka nastolatków staje do walki ze Złem Absolutnym, co objawia się w formie opętania przez diabły (i wyglądaniu jak zombie), kamery na motocyklu oraz bandy entów, co młode dziewice gwałci. Jeśli w jedynce lekko mnie drażniło to rozdarcie miedzy klasycznym horrorem a komedia, tak w dwójce pójście w stronę komedii zdało u mnie egzamin na piątkę. Poprzednio obserwujemy głównego bohatera Asha:


jak ostrożnie się skrada, jak cały poci się ze strachu, jak wiele wyrzeczeń kosztuje go zabijanie własnych przyjaciół, opętanych przez demony. Teraz zaś parskamy ze śmiechu przy każdym jego spazmatycznym upadku, każdym tekście (groovy.), po ogólną postawę i ostateczne zdeterminowanie do wyrwania się z tego małego piekiełka. Zbyt dużo jest tu motywów, które wzbudzają ogólna wesołość, by wymienić je wszystkie. Sztuczne aktorstwo, niezrozumiale reakcje bohaterów (paniczna ucieczka z krzykiem, przebiegniecie ze stu metrów, nagle zatrzymanie bez powodu i całkowity spokój); paradoksalnie jedynie dodają uroku. Żeby zaś nie było, ze sukces filmu oparty jest jedynie na jego "spartaczonych" momentach, to warto zwrócić uwagę na rozwiniecie formuły poruszania się Zla (ruchy kamer to już nie tylko na motocyklu się odbywały, obraz również się zniekształca). Niektóre przejścia miedzy scenkami zasłużyły sobie na pochwale, szczególnie zapamiętało mi się przejście do sceny rozbijania oprawki ze stronicami Necromoblablacostam. Zważywszy większy budżet, to i efekty specjalne straciły swoja pomysłowość z części poprzedniej, ale stara, dobra animacja poklatkowa robi robotę. Może jedynie ograniczenie efektów muzycznych nie uważam za dobre posuniecie. Brak muzyki bywa bardziej przerażający niż jej obecność, ale przecież ta cześć nie wygląda mi na taka, której zamierzeniem jest straszyć widza. Za to dźwiękowiec się spisał - wszelakie suspense są prześwietnie zmajstrowane, wzbudzają tak ogromne salwy śmiechu, ze gotów bylem zlecieć z krzesła, co tez mario potwierdzi. Fani mogli się trochę zawieść, ze nastąpiło znaczne ograniczenie gore i ogólnej zgnilizny w stosunku do poprzednika, ale moim oczkom ułatwia to jedynie rozkoszowanie sie tym obrazem.

Starczy mojego pitolenia, zakonczenie jest jednoczesnie przegenialna, wrecz monty pythonowa furtka do nastepnej czesci. Czuje sie w obowiazku obejrzec do konca losy Asha pilorecznego, co ratowac swiata nie chce, lecz musi. Az sobie jelenia na scianie powiesze i oddamy sie wspolnie rozrywce kuriozalnego smiechu z calego otoczenia.

Opinie innych:
MisQ: Uśmiałem się do łez, doskonała komedia w sam raz dla całej familii w dziadkiem włącznie
Debił Cahmen: Nie lubię horrorów, ten też chujowy
Uucker: Nie lubię komedii, tej też nie lubię.
makkuro: Cenię sobie zarówno jedynkę jak i dwójkę, obie w oddzielnych kategoriach wagowych
Zabby: Gdzie jest muzyka? Poza tym świetne. Chyba?

0 komentarze: